Parę tygodni temu zrobiłam live’a na Facebooku o właściwościach mleka mamy (jego zapis dla lubiących czytać będzie też na stronie). Jednak potem dotarło do mnie, że mnóstwo mam ma wątpliwości co do swojego mleka, jego „jakości” i „właściwości”. Najpopularniejsze pytania/wątpliwości postanowiłam zebrać w tym jednym wpisie.

„Moje mleko jest za chude/za tłuste”

Nauka poszła tak bardzo do przodu, a nadal bardzo wiele mam martwi się o ilość tłuszczu w swoim mleku. Niestety często jest to też „zasługa” położnych, lekarzy lub rodziny, która karmi niepewne w nowej roli mamy mitami o za mało lub za bardzo tłustym mleku.

Twoje mleko jest OK zawsze. Zawsze ma dokładnie taką ilość tłuszczu, która jest potrzebna do wzrostu Twojemu dziecku. Mleko nie może być ani za chude, ani za tłuste.  Tłuszczu w mleku mamy jest od ok. 2% (tzw. foremilk, które leci na początku ssania) do nawet ok. 5%. Nasz dieta ma wpływ na rodzaj tłuszczu (im zdrowsze tłuszcze jemy, tym zdrowsze pojawiają się w mleku), ale nie ma wpływu na jego ilość. 

„Moje mleko dziwnie wygląda!”

Ściągnięte mleko mamy wygląda bardzo różnie. Siara jest żółta/żółtawa, gęsta i jest jej mało – i to jest prawidłowe. Potem w 2/3 dobie pojawia się mleko przejściowe –  jest go więcej, jest nieco rzadsze, ale nadal żółtawe. Koło 7/10 dnia po porodzie pojawia się mleko dojrzałe. Jego prawidłowe kolory to: białe, niebieskawe, zielonkawe, nieco pomarańczowe. Może być bardziej przezroczyste lub „gęściejsze”. Odstawione na blat lub do lodówki rozdziela się na „śmietankę” i „wodę”, ale proporcja jednego do drugiego nie mówi nic o jakości mleka, wbrew temu co sądzą niektórzy.  Mleko każdej mamy może wyglądać nieco inaczej i to jest OK.

„Moje mleko dziwnie pachnie!”

A czasami wręcz śmierdzi. Tak, tak.  Ale dopóki nie jest to kwaśny zapach, który wskazywałby na zepsucie, ściągnięte mleko może po jakimś czasie wydzielać specyficzny zapaszek. Jest to efekt tego, że jednym ze składników naszego mleka są enzymy, które pomagają trawić.. to mleko właśnie. Więc mleko odstawione zaczyna się nieco „zjadać” od środka i zapach jest tego efektem. Nie rzutuje to w znaczącym stopniu na kaloryczność i skład mleka (cały czas mleko ściągnięte można przecież spokojnie podać dziecku), ale zapaszek jest. Niektórym dzieciom nie przeszkadza, ale niektóre mogą kręcić nosem – dlatego mała rada: jeśli planujesz dłuższe wyjście z myślą „mam zamrożone mleko, spoko!” to najpierw wypróbuj, czy Twój człowiek mały w ogóle będzie chciał rozmrożone i inaczej pachnące mleko pić. Bo to nie jest takie oczywiste. Choć obiektywnie z mlekiem jest wszystko OK.

„Moje mleko jest małowartościowe!”

Takiego typu stwierdzenia przychodzą nam do głowy lub (częściej, niestety) słyszymy je od innych w momencie, gdy nasze dziecko zmienia rytm spanie-uśmiech-jedzenie-spanie na bardziej wymagający pt. jedzenie-jedzenie-jedzenie-płacz-jedzenie-odmowa jedzenia-płacz-spanie-jedzenie.  Wtedy zaczynamy wątpić, czy się najada, bo przecież najedzone dzieci śpią! Lub są zadowolone! Prawda?… Takie zachowanie pojawia się w okolicach „wonder weeks”, czyli tzw. skoków rozwojowych, gdy organizm dziecka tak szybko się rozwija, że potrzebuje dużo paliwa i potrzebuje dużo paliwa na później. Więc sobie zamawia – przez wielogodzinne czasami wiszenie przy piersi. Możemy się tego spodziewać w okolicach 3 tygodnia życia dziecka, 6 tygodnia, 3 miesiąca i 6 miesiąca. Wiemy, że laktacja to proces, który działa na zasadzie „zamówienie-produkcja”. I to powinno dać nam spokój ducha w tych trudnych momentach. Ale w żadnym wypadku nie powinnyśmy wątpić w jakość naszego mleka! Ono jest zawsze idealne.

„Moje dziecko ma uczulenie na moje mleko!”

To temat szeroki i pełen emocji zawsze, ale jedno jest pewne – nie ma dzieci uczulonych na mleko mamy. Są jednakowoż dzieci uczulone na białko mleka krowiego (BMK), które w mikroskopijnych ilościach może przenikać do mleka mamy. Jednak potwierdzenie alergii u niemowlaka jest bardzo trudne. Testy z krwi wychodzą często fałszywie pozytywne lub fałszywie negatywne, praktycznie nie robi ich się u dzieci poniżej 2 roku życia. Jedyną metodą na znalezienie alergenu to wyeliminowanie go z diety na krótki czas, by potem, po wprowadzeniu go z powrotem, obserwować, czy objawy alergii wróciły/nasiliły się. ALE TO NIE ZNACZY, ŻE NALEŻY ŻYĆ O CHLEBIE, RYŻU I WODZIE NA WSZELKI WYPADEK. Nie stosuje się tego typu diet eliminacyjnych na własną rękę, bez konsultacji z dietetykiem i alergologiem. A postępowanie w alergii u niemowląt mówi, że mleko mamy jest pierwszym wyborem  żywieniowym i jako jedyna znana człowiekowi jest w stanie złagodzić lub zahamować tzw. „marsz alergiczny”. Jest ultra ważne dla waszego alergika, że karmicie go piersią. Więcej o tym temacie, ze źródłami, poczytacie w tym wpisie Milk Power.

„Moje mleko szkodzi dziecku, bo kupki są brzydkie!”

Ogólnie „dwójkami” niemowlaka przejmujemy się i sprawdzamy, czy coś się nie dzieje, gdy są białe, czarne lub czerwone (z dużą ilością ciemnej krwi). Albo zgniłozielone przez dłuższy czas przy każdej zmianie pieluchy. W innym wypadku: norma. Hafja zrobiła piękny Atlas kupek niemowlęcych, zachęcam do zapoznania się.
Jeden przypis: dużo bąków, krótkie karmienia, szybki wypływ mleka u mamy mogą prowadzić do tzw. przelaktozowienia. To sytuacja, gdy dziecko przyjmuje głównie pierwsze mleko, w którym jest nieco mniej tłuszczu niż w mleku po paru minutach ssania. Tłuszcz jest potrzebny do trawienia laktozy (a laktozy zawsze mamy w mleku tyle samo!), więc mogą wystąpić problemy z przejściową nietolerancją. Laktoza to cukier. Nie można mieć alergii na cukier.  I żadne bezlaktozowe mleka do kawy nie zlikwidują tego problemu. O tym zjawisku możecie poczytać tutaj.

„Przewiało mnie, więc mleko mi się zepsuło!” oraz „Mam gorączkę, mleko skisło i szkodzi dziecku”

Po pierwsze:  pogoda nie ma wpływu na mleko, gdyż organizm ludzki jest szczelnie zamkniętym pojemnikiem, do którego nic nie wlatuje przez skórę.
Gorączka nie jest przeciwwskazaniem do karmienia piersią.  Nawet wysoka, przy grypie. Jest wręcz ważne, by wtedy karmić, bo przekazujemy z mlekiem przeciwciała, które wytworzył nasz organizm do walki z tą konkretną chorobą – maleją szanse zarażenia dziecka.
Mleko nie może skisnąć, zepsuć się lub „zależeć” za długo w piersiach, ponieważ jak wiemy, piersi to fabryka, a nie magazyn.

Macie jeszcze jakieś przekonania o mleku mamy, które warto by było omówić? Dajcie znać!

Jeśli macie w otoczeniu młode mamy lub koleżanki w ciąży, podeślijcie im ten artykuł, żeby nie dały się nabrać na panujące w społeczeństwie mity 🙂

Pokarm matki – najczęstsze wątpliwości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *