W zaleceniach karmienia noworodków i niemowląt do 1. roku życia pojawia się zawsze magiczne sformułowanie “karmienie na żądanie”. Ale co to właściwie znaczy?

Karmienie na żądanie to inaczej “karmienie sterowane przez dziecko” i w naszych głowach może brzmieć dziwnie. Jak to dziecko steruje? To ono coś wie? Że jest głodne na przykład? 😉

Noworodek

Zbyt mocno mamy zakodowany “idealny” obraz, kiedy dziecko je raz na 3 godziny przez 20 minut, a resztę czasu śpi. Niestety ten obraz jest również bardzo głęboko zakodowany w głowach wielu specjalistów (położnych, pediatrów, nawet lekarzy innych specjalności…) i mimowolnie zaczynamy go internalizować. A potem rodzi się dziecko…
…które w drugiej-trzeciej dobie życia może chcieć być przy piersi non stop. Nie przesadzam. NON STOP. Czy to jest normalne? TAK. W tym czasie – jeszcze przed wystąpieniem fizjologicznego nawału – piersi produkują jeszcze siarę. Jest jej niewiele (bo i żołądek dziecka jest malutki!) i mama może tego mleka:
  • nie czuć
  • nie widzieć
  • nie móc ściągnąć laktatorem
To nic nie znaczy. A raczej znaczy – że wszystko idzie zgodnie z planem, jaki sobie wymyśliła Matka Natura. Noworodek jest w obcym dla siebie środowisku, jest jasno, głośno (albo za cicho), otulają go w różne rzeczy, przenoszą, kłują, rażą światłem i ogólnie nie do tego jest przyzwyczajony. Co zna noworodek? Mamę. Jej odgłos serca, jej zapach, jej rytmy. Instynkt każe mu leżeć przy maminej piersi i ssać. Ssać tak długo, aż zaśnie, ssać podczas snu i być niespokojnym podczas zmiany pieluchy, bo jest daleko od piersi. W tym czasie budzi się jego układ pokarmowy, który najpierw pozbywa się treści nagromadzonej jeszcze w życiu płodowym i oddaje smółkę, żeby później powoli zacząć trawić i przyswajać mleko mamy. Jest to etap bardzo ważny dla tzw. ustawienia laktacji i nie powinniśmy mu w tym ssaniu za bardzo przeszkadzać, a wręcz powinno mu się pomagać reagując na tzw. wczesne sygnały głodu.
Wczesne sygnały głodu to:
  1. Otwieranie oczu, rozglądanie się.
  2. Otwieranie buzi, wysuwanie języka.
  3. Obracanie główki, szukanie piersi.
  4. Kwilenie.
  5. Ssanie rączek, paluszków, pieluszki, wszystkiego w zasięgu ust dziecka.
Żeby wyłapać te wczesne sygnały głodu i na nie prawidłowo zareagować (przystawieniem do piersi) musimy uważnie obserwować dziecko i mieć uwagę na niego skierowaną. I tak, one mogą wydać się przesadzone – bo jak to rozglądanie się jest sygnałem głodu?! Ano jest. Dziecko szuka w ten sposób mamy. I najważniejsze:

NIE CZEKAMY NA PŁACZ. PŁACZ JEST BARDZO PÓŹNĄ OZNAKĄ GŁODU.
Poza tym płaczące dziecko jest bardzo trudno przystawić do piersi prawidłowo i jest z tym więcej zachodu. Nie czekajcie na płacz, mówię Wam. Pamiętamy, że mówimy o noworodku w wieku 2-3 dni. Nie da go się rozpieścić ani przyzwyczaić do szybkiej reakcji. On do tego ma po prostu prawo. W brzuchu mamy wszystko było w końcu “na już”.

No dobrze, ale co potem? Po powrocie do domu?

W drugiej-trzeciej dobie (po cesarskim cięciu może być nieco później) pojawia się fizjologiczny nawał. Piersi są pełne, mogą być tkliwe, a czasem wręcz bolesne, czasami ciepłe. Cieszymy się z nawału! To znaczy, że hormony i fizjologia działają jak trzeba! A najprostszym i najważniejszym działaniem w nawale jest… przystawianie dziecka na żądanie. Wtedy szybko piersi “nauczą się”, ile jest faktycznie potrzeba mleka i dostosują produkcję do potrzeb małego ssaka. Karmimy na żądanie, cały czas patrząc na wczesne oznaki głodu. Być może dziecko wtedy będzie już przyjmowało więcej mleka na raz i dłużej spało. Ale jest też możliwe, że nadal będzie chciało urządzać sobie maratony przy piersi. Na takie maratony pozwalamy pod jednym warunkiem: dziecko musi ssać efektywnie. Musi być słyszalne połykanie, dziecko musi moczyć pieluchy, być dobrze przystawione (brodawki mają prawo boleć tylko na samym początku karmienia). O wskaźnikach skutecznego karmienia dokładniej poczytacie tu. A jeśli dziecko śpi, a my już czujemy, że nam zaraz piersi pękną, to budzimy i proponujemy pierś. To tzw. karmienie na żądanie mamy. Jeśli nie jesteśmy w stanie samodzielnie określić, czy nasz noworodek je efektywnie, zwracamy się o pomoc do promotora karmienia piersią, doradcy/konsultanta laktacyjnego, a jak nie mamy do nich dostępu, to do położnej lub lekarza.
Noworodek i niemowlę do 6-8 tygodnia życia musi jeść co najmniej 8 razy na dobę, w tym co najmniej 2 razy w nocy (czyli to magiczne “co trzy godziny” – widzicie tam słowa “co najmniej”? No właśnie one zwykle umykają.). Więc jeśli mamy śpiocha, który chce w nocy spać 6 godzin to go niestety musimy raz obudzić. Jest to ważne z kilku względów: ze względu na proces stabilizacji laktacji i ze względu na niebezpieczeństwo odwodnienia dziecka i zbyt dużego spadku poziomu cukru we krwi.
Potem dziecko rośnie. I nadal karmimy je na żądnie, które jest teraz sygnalizowane dobitniej, bardziej celowo. Podczas wyłącznego karmienia piersią – przypominam złoty standard: pierwsze 6 miesięcy życia dziecka – nie dopajamy dziecka niczym. Nie podajemy herbatek. Nie “oszukujemy” wodą. To szkodliwe dla laktacji (mniejsze ssanie=mniejsza produkcja) i szkodliwe dla dziecka, które nie dostaje w tym czasie potrzebnych mu składników odżywczych.

Po 6 miesiącu

Podczas rozszerzania diety – 6-12 miesiąc życia – również karmimy na żądnie. Niech nie wpadną Wam do głowy pomysły, że dziecko jest już “przyzwyczajone do piersi” i ssie tylko dla ssania i potrzeby bliskości. Nieprawda. Nadal mleko zaspokaja większość zapotrzebowania kalorycznego malucha, niezależnie od tego, ile zjada pokarmów stałych. W tym czasie złym pomysłem jest:
  • oszukiwanie dziecka wodą (to w 1 roku życia nigdy nie jest dobrym pomysłem)
  • próby “zapchania” dziecka kaszką, żeby dłużej pospało (nie pośpi, bo dzieci zasadniczo się budzą, bo są dziećmi, a nie tylko z głodu – poza tym nie ma potrzeby dawać dziecku kp kaszki na mieszance mlekozastępczej)
  • odstawienie dziecka od piersi w nocy

Karmienie w nocy po skończonym pół roku

Modne ostatnio jest przekonanie, że “każde dziecko można nauczyć spać długo w nocy” i że “ssanie w nocy jest nawykowe i niepotrzebne tak naprawdę”. To są bzdury, obalone zresztą wielokrotnie. O cyklach snu poczytacie na tym samym blogu, a w tym wpisie dowiecie się, czy dzieci karmione mieszanką śpią dłużej. No nie śpią. Też się budzą na jedzenie. Dziecko w pierwszym roku życia rośnie tak intensywnie, że ma prawo być głodne w nocy i budzić się na karmienie. Dodajmy do tego skoki rozwojowe przypadające na szósty i dwunasty miesiąc życia, lęki separacyjne, rosnące zęby i ten niezaprzeczalny fakt, że pierś mamy to jedzenie, ale jednak nie tylko – i mamy nagle dzieci, które kończą pół roku i nagle wtem chcą jeść w nocy non stop, przeprowadzają się z powrotem do łóżka rodziców i urządzają nocne maratony przy mleku. To normalne. Zamiast sztucznie odstawiać od piersi w nocy, spróbujmy poszukać strategii, żeby nam – mamom – było łatwiej. Może jednak wyskoczymy z tą koleżanką na kawę? Damy babci zabrać młodzież na dwugodzinny spacer w wózku i w tym czasie złapiemy nieco snu? Może warto zainwestować w inną poduszkę albo inne pomoce, żeby spanie na boku/pół na boku pół na plecach było znośniejsze? Są rzeczy, które możemy zrobić dla siebie i nie mają one związku z żadnymi formami tresowania naszego dziecka, żeby spało dłużej. Osobiście uważam popularnych teraz “trenerów snu” za niebezpieczne dla dzieci indywidua. Karmienie w nocy nie odpowiada również za próchnicę zębów mlecznych, więc jak dentysta Wam każde odstawić dziecko w nocy, “bo próchnica” to albo zmieńcie dentystę albo – jeśli to ogólnie rzecz ujmując fajny człowiek – dajcie mu do poczytania np. to, niech zerknie w źródła.

Kiedy można regulować ilość karmień?

Po skończonym roku, a najlepiej w momencie, gdy dziecko wyjdzie z okresu okołoroczkowego, kiedy ssie jak noworodek (tak, jest taki etap, związany ze skokiem rozwojowym) i będzie można było odwracać jego uwagę i delikatnie kierować w stronę innych produktów spożywczych. Delikatnie, z empatią. Mówi Wam to mama dziecka, które mierzalne ilości jedzenia pozamlecznego około 15 miesiąca życia. Trzy miesiące później wyjechałam na dwa dni do Warszawy na kurs Promotora Karmienia Piersią. Ten moment nadejdzie. Serio
Żródło zdjęcia: pixabay.com
Na czym polega karmienie „na żądanie”?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *