Podczas mlecznej drogi na bank natrafimy na górki i dołki. Na momenty, gdy karmienie piersią będzie się jawiło jako coś cudownego, motylki, kwiatki, tęcze, te sprawy, jak i momenty, gdy będziemy chciały sobie rzeczoną pierś odczepić i zostawić przy dziecku, żeby móc pójść siku. Życie.

Te drugie sytuacje występują znacząco częściej w momentach, gdy malucha coś trapi. Albo skok rozwojowy, albo ząbkowanie, albo – właśnie – infekcja typu przeziębienie. Albo (olaboga) wszystko na raz, bo tak też się zdarza.

Jak to przeżyć? Jak pomóc sobie i dziecku w tych przecież ciężkich chwilach? Na te pytanie postaram się dzisiaj odpowiedzieć. Nie znajdziecie tu za to pomysłów na leki, zaleceń leczenia oraz innych. Wpis nie zastąpi porady lekarskiej. Ale może znajdziecie pewne sposoby na ułatwienie sobie życia z chorym ssakiem.

Karmienie przy zatkanym nosie

Maluch chce jeść. Dosysa się, po czym przydusza się, bo nos nie jest drożny, odrywa się (często boleśnie dla nas!), łapie powietrze, bywa, że się rozpłacze, znowu się przystawia… i tak w kółko. Po pięciu minutach walki on płacze (bo głodny), wy płaczecie (bo on płacze). Co teraz?

Po pierwsze i najważniejsze: pomieszczenie, w którym się karmicie musi być dobrze wywietrzone i nawilżone. Opuchnięta śluzówka źle znosi suchość, puchnie jeszcze bardziej. Nawilżać powietrze można sposobami nowoczesnymi (wszelkie elektryczne nawilżacze powietrza) lub tradycyjnymi (rozwieszone malowniczo w każdym możliwym miejscu pokoju mokre ręczniki lub tetrowe/bawełniane pieluchy – można też wstawić suszarkę z praniem). Do tego można postawić gdzieś w kącie pokoju po prostu miskę z wodą, niech sobie paruje.

Po drugie: inhalacje {nebulizacje) z soli fizjologicznej dla malucha. Nie wiem, jak nasze mamy żyły bez inhalatorów, serio.

Po trzecie: mleko mamy ma właściwości przeciwbakteryjne, niesie w sobie przeciwciała i jest antyseptyczne. Można je stosować do zakraplania nosa malucha. Albo „psikając” bezpośrednio z piersi (ale można wtedy niechcący ochlapać pół pokoju) albo – tu lifehack! – ściągając parę ml mleka do czystej szklanki, a potem korzystając z pustej ampułki od soli fizjologicznej. Zaciskamy pustą fiolkę, wciągamy do niej mleko, zakraplamy nosek. Pomaga.

Po czwarte: pozycja do karmienia. Często śluzówka puchnie, jak dziecko się kładzie. Wiec szukamy pozycji, w której jednak głowa dziecka będzie wyżej niż reszta jego ciała. Ja polecam pozycję naturalną lub zmodyfikowaną klasyczną. W nocy karmienia mogą trwać bardzo długo (nie wiem czemu, ale moje dzieci bez piersi w buzi nie mogły oddychać przez nos, a z piersią w buzi oddychały swobodnie…), więc należy się wspomóc wszelkimi poduchami i wałkami pod swój łokieć, ucho, plecy, kark. Jeśli karmimy na leżąco na boku, pomocne jest położenie dziecka wyżej, na poduszce. Ogólnie nie kładziemy niemowlaków na poduszkach, aż same o to nie poproszą, ale w awaryjnym momencie choroby lepiej, żeby jednak spały z głową wyżej. Oczywiście dla nas budujemy wtedy dodatkowe „piętro”. Ach, zakładam tu współspanie. Nie wiem, czy inaczej się w ogóle da złapać choć kilka godzin snu.

Po piąte: aromaterapia. Przy małym niemowlaku może niekoniecznie bezpośrednio przy łóżku, ale gdzieś dalej parę kropli olejku z drzewa herbacianego lub mieszanki olejków typu Olbas krzywdy nie zrobi. Albo zamiast tego maść majerankowa pod nosek (byłam świadkiem zalecania jej na oddziale poporodowym dwudniowemu noworodkowi z sapką).

Czyli w skrócie: nawilżanie powietrza, nawilżanie noska, mleko mamy jako krople, pozycja, pachnidła.

Karmienie przy lejącym się katarze

Tu jest nieco prościej, bo zwykle nos się nie przytyka, więc karmienie może iść nawet sprawnie. Ale żeby uniknąć posiadania ugilanego dekoltu warto pamiętać o paru sprawach.

Po pierwsze, oczywiste: higiena noska. No trzeba go przed karmieniem oczyścić, fridą, katarkiem, dać do wydmuchania, jak już młode umie (to wcale nieoczywista czynność, mój syn ma lat cztery i dopiero z miesiąc temu załapał, o co biega).

Po drugie, najważniejsze: pozycja, która z grubsza powinna wyglądać jak opisałam wyżej: głowa wysoko. Tutaj chcemy uniknąć spływania wydzieliny po tylnej ścianie gardła, bo to prowadzi do kaszlu, a kaszel prowadzi do odrywania się od piersi i jest ryzyko zakrztuszenia się mlekiem lub wręcz zachłyśnięcia.

Punkty o nawilżaniu, pachnidłach, mleku mamy pozostają bez zmian.

Karmienie przy kaszlu – jakimkolwiek

Ogólnie mleko mamy łagodzi kaszel, więc zwykle kaszlący biedak ma ochotę siedzieć przy mlekopoju non stop. Szczególnie ważny będzie tu punkt o nawilżaniu pomieszczeń oraz wietrzeniu. Zimą i jesienią chłodne powietrze może bardzo dużo dać. Kaszel, który przeszkadza spać dziecku jest moim zdaniem wskazaniem do wizyty u lekarza, który zaleci krople/syrop przeciwkaszlowy. Sam kaszel jako objaw jest ważny, bo oznacza, że organizm walczy z infekcją. Zwykle jest najpierw suchy, potem mokry, a potem znika. Może trwać do paru tygodni po zakończeniu infekcji jako takiej!

Jeśli dziecko ma już rozszerzaną dietę to przy kaszlu trzeba dawać dużo pić. Proponować nieustannie. Większość dzieci wybierze mleko z piersi, ale ta woda, dla dzieci starszych niż rok woda z odrobiną miodu, rooibois – po prostu picie – dużo daje.

Karmienie przy gorączce

Karmienie piersią, jak dziecko ma gorączkę jest super ważne. Nawadnia dziecko, daje mu łatwo strawny pokarm w pakiecie z przeciwciałami i mikroelementami, a bliski kontakt z mamą pozwala na regulację temperatury. Szczególnie przydatne podczas wysokiej gorączki dziecka jest tulenie się w kontakcie „skóra do skóry”. Nie wiem, skąd przekonanie, że ten rodzaj kontaktu z dzieckiem jest ważny tylko po porodzie – jest on mega przydatny w wielu innych sytuacjach, gdy dziecko przeżywa trudny czas. Nie bójmy się tulać na golasa 😉

Strajk piersiowy przy chorobie

Jeśli choroba robi się już poważniejsza, to czasami dziecko (szczególnie małe niemowlę – ja to przeżyłam przy Ali, gdy miała 4 miesiące i zapalenie oskrzeli) nie chce jeść. Płacze, jest marudne, często przysypia i nie chce jeść, a pieluchy robią coraz lżejsze. W takim przypadku po pierwsze udajemy się niezwłocznie do lekarza, po drugie może być konieczne odciągnie pokarmu i podawanie innymi metodami (ja dokarmiałam strzykawką, można kubeczkiem otwartym też). Jeśli po wdrożeniu leczenia maluch nadal strajkuje, to jest to moment na telefon do Certyfikowanej Doradczyni Laktacyjnej (CDL) lub Międzynarodowej Konsultantki Laktacyjnej (IBCLC) – najlepiej do tej, która jest lekarzem. Listę doradczyń znajdziecie tutaj.

Ząbkowanie

Ząbkowanie to temat rzeka, poruszany na wielu portalach i blogach o karmieniu piersią. Z mojej strony powiem tylko, że zawsze przydatne jest posiadanie schłodzonych gryzaków na podorędziu, dobrze jest pracować w systemie zmianowym z innym dorosłym oraz – nie możemy pozwalać się gryźć.

Ząbkujące dziecko bardzo często przygryza mamę, bo w ten sposób próbuje użyć sobie w bólu. Nie zgadzajmy się na to. Za każdym razem, jak dziecko ugryzie, zabieramy pierś (odsysając dziecko przez włożenie małego palca w kącik jego ust) i dajemy gryzak. Tak, może zacząć płakać. Może się buntować. Ale my możemy w tym miejscu ponosić, uspokoić, zająć czymś, pogadać („Wiem, że cię boli, ale nie gryziemy mamy. Mama da mleko, ale nie gryziemy, ok?” – wyrobienie sobie nawyku gadania do niemowlaka o wszystkim sprawi, że jak będzie większe łatwiej nam będzie się komunikować, serio) . Jak dziecko się uspokoi, to dajemy znowu pierś, przy założeniu, że jeśli ugryzie, to zabierzemy. Ja wiem, że konsekwencja jest przereklamowana, ale tutaj jest ten wyjątek 😉

Jeśli naszym celem jest dalsze karmienie piersią, to musi być ono dla nas bezbolesne. Inaczej będzie budziło frustrację, a za tą frustracją pójdą komentarze otoczenia, że „może już wystarczy”. W końcu maluch załapie, że nie warto przygryzać mamy i choć może pić wtedy często lub być tulakiem (tu angażujemy innych dorosłych również!), to przynajmniej my nie będziemy leczyły pogryzionych brodawek. A zęby w końcu wyjdą.

W przypadku naprawdę bolesnego ząbkowania nie bałabym się podawać dziecku środków przeciwbólowych w dawce ustalonej z lekarzem. Nie widzę powodu, by dziecko męczyć.

O konieczności odpoczynku słów kilka

W okresach choroby lub ząbkowania wydaje się, że jesteśmy niezastąpione.  Bo dziecko na przykład je tylko nasze mleko (a jadło już inne pokarmy). Bo tylko obok nas/na nas/przy piersi śpi. Bo jak mama zniknie na trzy setne sekundy w łazience, to jest ryk. To wszystko jest normą przy chorującym dziecku, nie oznacza, że jesteś najgorsza mamą świata. Musimy pamiętać, że ma ono również drugiego rodzica (albo my wołamy na pomoc innego dorosłego). Może mleka nie da, ale przytulać na gołą klatę może, nosić w chuście może, podać gryzak może, pogłaskać może. Łapiemy chwile oddechu, to bardzo ważne.

Jeśli śpimy z dzieckiem, to warto zadbać o wygodę. Bezpieczne współspanie zakłada eliminację z łóżka zbędnych poduszek, kocyków, przytulanek itd. Jednak przy karmieniu nocnym, które trwa od 21:00 do 6:00 rano bez przerwy lub z małymi przerwami, jednak robimy sobie takie gniazdo i korzystamy z tylu podpórek pod plecy (polecam poduszki ciążowe, te długie wałki!), jaśków czy poduszek pod głowę, ilu potrzebujemy, by – bezpiecznie dla dziecka oczywiście – przespać mniej więcej noc.

A najważniejsza w odpowiedzi na pytanie, jak przeżyć chorobę dziecka, karmić i zachować zdrowie psychiczne, jest mantra: wszystko mija. Choroba nie będzie trwała wiecznie, przytkany nos się odetka, kaszel mnie, zęby wyjdą. Obiecuję.

A na koniec przypomnę Wam ten filmik:

Jeśli macie inne patenty na przetrwanie choroby dziecka, to śmiało do mnie napiszcie na fanpage’u na Facebooku lub na mlecznapomoclodz@gmail.com

Przypominam, że moje działania można wspierać w serwisie Patronite, o tutaj: https://patronite.pl/mleczna-pomoc

 

Pisząc wpis korzystałam z książek:

G. Rapley, T. Murkett, Po prostu piersią, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2015.

M. Karpienia, Karmienie piersią, Wydawnictwo Natuli, 2018.

O ząbkowaniu i gryzieniu:

https://www.hafija.pl/2016/11/gryzace-dziecko-przy-piersi-rozgryzamy-gryzienie-z-multi-mam-cz-2.html

Zdjęcie w nagłówku:

Pixabay

Jak przeżyć karmienie piersią przeziębionego/ząbkującego dziecka?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *